Fluor - mało znane fakty.

Od wielu dekad kolorowe reklamy i wyuczeni przez mafię farmaceutyczną ''eksperci'' wciskają nam pasty do zębów zawierające fluor, twierdząc, że działają one korzystnie na szkliwo, dzięki czemu będziemy mieli zdrowe i nieskazitelnie białe zęby. Ale jakoś nikt głośno nie powie, że fluor był kiedyś zwykłym chemicznym odpadem powstającym przy produkcji min. aluminium. Dopiero sprytnie przeprowadzona kampania dezinformacyjna uczyniła z tej trucizny lekarstwo. Dziś miliony ludzi na całym świecie codziennie myje swoje zęby tym świństwem, nieświadomie się trując. Poznajcie fakty o fluorze o jakich nie usłyszycie ani w szkole, ani w reklamach...


HISTORIA

Jak się to wszystko zaczęło? Już od początku XX wieku wiedziano o szkodliwym działaniu fluoru, ale o tym do czego go stosowano napiszę później. W 1916 r. w Stanach Zjednoczonych odkryto, że fluorek sodu powoduje chorobę zwaną fluorozą. W 1931 r. rząd USA wysłał do Teksasu dentystę Henry'ego Trendleya Deana, aby zbadał on w pewnym regionie zjawisko występowania plam na zębach jego mieszkańców, w którym woda zawierała dużą ilość fluoru. Dean dokładnie wszystko opisał i stwierdził, że winowajcą tego problemu jest właśnie fluor. To właśnie on po raz pierwszy użył nazwy ''fluoroza''. Do dokumentacji załączył również informację o tym, że zęby pomimo brzydkiego wyglądu są bardziej odporne na próchnicęUznał on, że stężenie fluorku wynoszące około 1 ppm (1 mg/litr) wywołuje minimalną fluorozę, i jednocześnie zmniejsza stopień występowania próchnicy zębów. Jednak okazało się, że te badania zostały najzwyczajniej w świecie sfałszowane!

Z kolei w 1939 r. niejaki Gerald J. Cox przeprowadził badania na szczurach w których doszedł do wniosku, że fluor wpływa korzystnie na ich uzębienie i wpadł na pomysł, by aplikować fluor także ludziom. 29 września 1939 roku w Mellon Institute w którym pracował, powiedział że ''obecna tendencja do usuwania fluorków z wody i żywności wymaga odwrócenia.'' Rok później dołączył do Komisji do spraw Żywności i Odżywiania przy Krajowej Radzie Badań Naukowych i stał się gorącym zwolennikiem fluorkowania wody. Warto wspomnieć, że Cox był pracownikiem firmy ALCOA - największego producenta toksycznych odpadów fluorowych. Jej założycielami była rodzina Mellonów. Rodzina ta stworzyła także w 1913 r. fundację która miała finansować projekty związane z rozwojem nauki i technologii. I to właśnie w finansowanym przez nich instytucie ''odkryto'' że fluor przyczynia się do poprawy stanu zębów. Ich hasło, które miało reklamować tą truciznę brzmiało tak: ''Nie obawiaj się fluoryzacji. Stosuj tylko najczystszy fluor marki ALCOA!''.   
Należy również dodać, że ALCOA miała duże problemy z sądem, w związku z szkodami jakie wyrządziły produkowane przez nią toksyczne odpady. Nic dziwnego, że firma ta już w 1928 r. próbowała przekonać instytucje publiczne aby dodawać fluorek sodu do wodociągów publicznych...
W latach 40. ubiegłego wieku w wyniku produkcji aluminium, materiałów wybuchowych czy sztucznych nawozów powstawały gigantyczne góry kwasu fluorowego, którego przechowywanie było zbyt kosztowne - około 36 centów za kilogram. Jak rozwiązali ten problem? Zrobili z trującego odpadu lekarstwo! DOE (Departament Energii Stanów Zjednoczonych) przy pomocy Edwarda Bernaysa, rozpoczęli wielką kampanię dezinformacyjną mającą na celu przekonać ludzi, że fluor działa korzystnie na zęby i warto go stosować. I tutaj mam małą ciekawostkę: Bernays był siostrzeńcem Sigmunda Freuda. 
Zdawał on sobie sprawę, że lekarze są dla ludzi autorytetami, dzięki czemu z łatwością przekonają ich do fluoru. Oni sami zaś nie mieli pojęcia o jego szkodliwości, a tych który głośno mówili prawdę, uciszano i nazywano oszołomami. 

Innym zwolennikiem tego parszywego procederu był polityk i prawnik Oscar Ewing który w 1947 roku został szefem Federalnej

Agencji Bezpieczeństwa, której podlegała Służba Zdrowia Publicznego. Dzięki jego staraniom, w ciągu zaledwie trzech lat dodawano fluorek do wody w prawie stu miastach!
To nie powinno dziwić, biorąc po uwagę fakt, iż był on wcześniej pełnomocnikiem firmy ALCOA z roczną pensją równą 750 000 dolarów!

Z kolei kierownik Wydziału Toksykologii Fluorku na Uniwersytetu w Rochester, dr. Harold C. Hodge miał z zadanie przeprowadzenie fluorkowania wody w mieście Newburgh w stanie Nowy Jork i zbadać jego wpływ na jego mieszkańców. 


Obecnie dodaje się fluorek, w ilości od 1 do 4 ppm, do wody pitnej aż 2/3 obywateli USA! Ten wielki eksperyment rozpoczął się 1 stycznia 1945 r. w Grand Rapids w stanie Michigan, mimo że nieco wcześniej wypowiedziały się o tym negatywnie zarówno Pismo Amerykańskiego Towarzystwa Lekarskiego, jak i Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów. 18 września 1943 r. w artykule pt. ''Przewlekłe zatrucia fluorem''opublikowanym w Piśmie Amerykańskiego Towarzystwa Lekarskiego pojawia się następujące stwierdzenie: 

„Fluorki są ogólnie protoplazmatyczną trucizną, zmieniają przepuszczalność błony komórkowej poprzez hamowanie niektórych enzymów. Dokładny mechanizm tych działań jest niejasny. Źródła fluoru to zatrucia wody pitnej, zawierającej 1 ppm, lub więcej atomów fluoru, związki fluorowe, stosowane do środków owadobójczych, spreje do warzyw i owoców oraz w górnictwie i w konwersji fosforytów do superfosfatów, które są stosowane jako nawóz. Proces sam uwalnia około 25 000 ton czystego fluoru do atmosfery rocznie. Inne źródła zatrucia fluorem pochodzą od fluorków stosowanych w hutnictwie wielu metali, takich jak stal i aluminium oraz w produkcji szkła, emalii, cegły, past do zębów.”
Tutaj wspomnę, że jeszcze rok przed eksperymentem w Grand Rapids, stężenie fluorku w wodzie równe 1 ppm i więcej było uznawane za toksyczne!




Podam przykład. Krótko po rozpoczęciu eksperymentu w Grand Rapids, jeden z głównych inspektorów FDA (Agencja ds. Żywności i Leków) odkrył, że w jednym z browarów
w Massachusetts dodaje się fluorku do piwa. Właściciela tego browaru natychmiast aresztowano i postawiono przed sądem pod zarzutem zatruwania piwa. W akcie oskarżenia stoi jak byk, że w piwie tu cytat: ''odkryto szkodliwą truciznę, fluorek, który zgodnie z obowiązującym przepisem (Section 301a of the Food, Drug and Cosmetic Act) był niebezpieczny...'' Zawartość fluorku miała wynosić... 0.5 ppm! Czyli okazuje się, że już w takim stężeniu był uznawany za truciznę! A tymczasem do wody dodawano go o wiele więcej! Browar musiał zapłacić grzywnę, a jej szefa skazano na pół roku więzienia plus trzy lata w zawieszeniu. Mimo to wielki eksperyment w Grand Rapids był kontynuowany, pod kierownictwem wspomnianego już dr. Henry'ego Trendleya Deana. Początkowo planowano, przez 10 lat dodawać tam fluorek do wody, a po tych dziesięciu latach porówna się stan zdrowotny tamtejszej ludności ze stanem zdrowia mieszkańców miasta Muskegon, gdzie nie byłoby fluorku w wodzie. Jednak od pierwotnego planu odstąpiono, gdyż w 1947 r. zaczęto fluoryzować wodę również w Muskegon, uniemożliwiając w ten sposób zebranie rzetelnych naukowych danych odnośnie bezpieczeństwa i efektywności eksperymentu.

W latach 50. XX wieku ta dezinformacyjna machina przyspieszyła jeszcze bardziej!

1950 r - Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego, którą kierował Oscar Ewing, oficjalnie i otwarcie poparła fluorkowanie wody pitnej w USA.

1952 r - Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów zaleciło wszystkim dentystom, by nie dzielili się z pacjentami swymi osobistymi opiniami na temat fluorku. Hmmm, ciekawe dlaczego?

1954 r - Christian Science Monitor zwrócił się z prośbą do 81 laureatów Nagrody Nobla, uczonych reprezentujących chemię, medycynę i biologię, by przedstawili swoje zdanie na temat fluorkowania wody pitnej. Widać, że większość z nich miała olej w głowie, bo aż 79%  wyraziło negatywną opinię wobec tego zbrodniczego procederu, mimo kłamliwych twierdzeń propagatorów fluoryzacji, że popierają ją wszyscy znani uczeni.

1955 r - ruszyła sprzedaż past do zębów z fluorkiem, na których widnieje ostrzeżenie, że: ''fluorkowanej pasty do zębów nie należy używać w miejscowościach, gdzie fluorku dodaje się do wody''. Jednak dwa lata później ostrzeżenie to zostało usunięte!

29 listopada 1960 r - w wyniku pęknięcia prawie nowej, głównej rury wodociągowej, zapadło się 60 metrów asfaltu na ulicy. Miał on szerokość aż 15 metrów! Laboratoryjne badania wykazały, że rurę zniszczyły... związki fluoru! Stwierdzono na niej fluorek o koncentracji aż 22,000 ppm! 

Ok, to by było na tyle.


Przejdźmy teraz do zastosowań fluoru.



MROCZNE ZASTOSOWANIA FLUORU


Powiedzcie mi, czy zdajecie sobie sprawę do czego niegdyś był stosowany fluor? Założę się, że po przeczytaniu poniższych faktów włosy staną wam dęba!


Jesteście gotowi? No to czytajcie.


Fluor już w niewielkich dawkach powoduje otępienie umysłu, gdyż jest neurotoksyną. Ludzie pod jego wpływem stają się ulegli i otumanieni. Można nimi wówczas łatwiej manipulować. 

Tą wiedzę wykorzystali Niemcy podczas II wojny światowej. Truli nim więźniów w obozach koncentracyjnych, aby ci nie stawiali oporu wobec ich władzy. To samo robili już wcześniej Sowieci. Wystarczała już dawka 3 mg na dobę, lub jednorazowo, by człowiek stał się otępionym zombie.
W 1939 r. Gerhard Schraden i jego współpracownicy z niemieckiego koncernu I.G. Farben stworzyli pierwszą próbkę sarinu - śmiercionośnego gazu, którego jednym z głównych składników jest właśnie fluor! 
I tu rzucę ciekawostką - koncern I.G. Farben przetrwał drugą wojnę światową w praktycznie nienaruszonym stanie! Alianckie bombowce omijały go szerokim łukiem. O co tu chodzi?! Jak nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o pieniądze! Wielu wielkich finansistów i przemysłowców zainwestowało w I.G Farben niemałą fortunę. I uwaga! Wśród nich była także rodzina... Mellonów! Heh... 
Koncern ten stał się później trzonem dla rozwoju całej mafii farmaceutycznej, która gnębi obecnie ludzkość...
Ok, wróćmy do tematu.
Po wojnie władze USA wysłały do Niemiec patologa, fizjologa i biochemika Charlesa Eliota Perkinsa. Miał on zbadać metody kontroli umysłów stosowane przez hitlerowców. Oto co napisał w swoim raporcie:
''Po tym jak naziści wkroczyli do Polski, sztaby generalne Niemiec i Rosji wymieniały się rozmaitymi pomysłami naukowymi i militarnymi (...). Bolszewicy uznali system masowej kontroli poprzez dodawanie leków do wody jako idealnie nadający się do realizacji planów skomunizowania świata (...)''.
Komentarz uważam tutaj za zbędny...

Oprócz tego fluor jest składnikiem leków psychotropowych (np. Rohypnol, Prozac czy Stelazinum). Ponadto niegdyś był stosowany także jako... trutka na owady!

No i? Dalej chcecie myć zęby pastą z fluorem? Tak? To czytajcie dalej.



SKUTKI ZATRUCIA FLUOREM


Zatrucie organizmu fluorem może powodować następujące konsekwencje:



  • Zwiększenie ryzyka bezpłodności.
  • Obniżenie IQ.
  • Demencja u osób starszych.
  • Choroby mięśni.
  • Nadpobudliwość albo senność.
  • Choroby tarczycy.
  • Rak kości (kostniakomięsak).
  • Zwiększone wchłanianie ołowiu i wzmocnienie jego szkodliwości.
  • Artretyzm.
  • Fluoroza.
  • Choroby oczu (a nawet ślepota!).
  • Zaburzenia syntezy hormonów.
  • Zaburzenia syntezy kolagenu.
  • Unieszkodliwienie około 300 enzymów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
  • Zmniejszone wchłanianie magnezu i wapnia.
  • Osłabienie kości.
  • Zaburzenia odporności.
  • Cukrzyca.
  • Przedwczesne starzenie się.
  • Podatność na manipulację, otumanienie.
  • Uszkodzenia mózgu (w tym zwapnienie szyszynki!).

Na szyszynkę zwróciłem tutaj szczególną uwagę, ponieważ w dużej mierze odpowiada ona za nasz rozwój duchowy. Jeśli chcecie dowiedzieć się o niej więcej, zapraszam tutaj.


Mam wrażenie, że trucie nas fluorem ma na celu między innymi właśnie niszczenie naszych szyszynek, a co za tym idzie - blokowanie rozwoju duchowego. No bo po co elitom mądre, uduchowione społeczeństwo? Oni potrzebują armii posłusznych, zastraszonych i ogłupionych niewolników! To wiadomo nie od dziś...


Część z was pewnie myśli że przesadzam. Powiecie zapewne coś w stylu: ''Przecież eksperci mówią że pasty z fluorem są bezpieczne, zresztą jest go w nich tak mało, że musielibyśmy go jeść, aby nam zaszkodził''. 


Bzdura, moi kochani! Dzienne zapotrzebowanie na fluor zaspokajają dwie szklanki herbaty lub jedna kawy. Zresztą, spożywamy go też w jedzeniu i wodzie. Pytam się więc: Po jaką choinkę myjemy i płuczemy nim jeszcze zęby?! 

Człowiek dziennie potrafi wydalić ze swojego organizmu około 1 mg fluoru. Okazuje się jednak, że podczas jednorazowego mycia nim zębów połykamy go mniej więcej 0,6 mg! Weźcie przy tym pod uwagę fakt, że robimy to 2-3 razy w ciągu dnia! Dołóżcie do tego jeszcze fluor spożywany w jedzeniu i piciu, a dojdziecie do wniosku, że zdecydowanie przekraczacie bezpieczną dla siebie dawkę fluoru.
Jest jeszcze coś - nie ma żadnych badań potwierdzających mit, że fluor chroni przed próchnicą!!! 
Nie brak za to dowodów które potwierdzają jego szkodliwy wpływ na zdrowie człowieka.
Przygotujcie się teraz na sporo czytania.
Oto one:

DOWODY NA SZKODLIWOŚĆ FLUORU



  • Międzynarodowy Uniwersytet na Florydzie opublikował raport, w którym stwierdzono, że roztwór fluorku potasu o stężeniu wynoszącym jedynie 0,45 ppm wystarczy, by znacznie spowolnić nasze reakcje sensoryczne i umysłowe. 
  • Gazeta Pittsburg Press z 15 października 1967 r. doniosła, że 98% zamieszkałych w Pittsburgu dzieci w wieku od 13 do 15 lat ma krzywe zęby!
  • Badania wykonane przez Departament Zdrowia w New Jersey potwierdziły rakotwórczość fluoru. Zaobserwowano 6,9 krotny wzrost raka kości u młodych mężczyzn. Ponadto wcześniejsze badania wykazały 5% wzrostu wszystkich rodzajów nowotworów w społecznościach które miały dużą styczność z fluorem.
  • Fluor nie jest zatwierdzony jako lek przez FDA! 
  • Fluor zwiększa ilość złamań biodra. Picie fluoryzowanej wody powoduje podwojenie liczby złamań szyjki kości udowej u starszych mężczyzn i kobiet. (Badanie w Bordeaux JAMA 1994)
  • Badania przedstawione w czasopiśmie Fluor Action Network 2013, wykazały, że podanie fluorku o stężeniu jedynie 0.38 ppm [tj. ok. 20 mikromoli na litr]  powodowało istotne statystycznie zmniejszenie ruchliwości plemników, wraz z innymi zmianami, które wpływają na zapłodnienie.
  • W 1994 FDA podała, że jeżeli stężenie fluoru w wodzie pitnej było wyższe niż 3 ppm to współczynnik dzietności był istotnie niższy!
  • W 1937 przeprowadzono badanie kliniczno-higieniczne pod kierownictwem K. Roholm, które zostało opublikowane przez HK Lewis w Londynie. Roholm był przekonany, że fluorki przenikają przez barierę łożyskową do płodu. Tą informację potwierdzono w 1951 roku przez MD i chemik z University of Oregon Medical School.
  • 1939 r.- przepisy US Public Health Service: ''Obecność fluorków powyżej 1 ppm powoduje zakaz stosowania wody do picia.'' I teraz uwaga! Zgadnijcie proszę, ile wynosi dopuszczalne stężenie fluorku w wodzie na terenie Polski? 1,5 ppm!!! Pewnie przecieracie teraz oczy ze zdumienia i myślicie że robię sobie z was jaja? Niestety nie... Trują nas na potęgę a my im na to pozwalamy!
  • W 1996 r. 10 letni Kevin Isaacs otrzymał 1000 £ odszkodowania od znanego koncernu produkującego pastę do zębów Colgate-Palmolive. Chłopak dostał fluorozy, jego zęby stały się słabe i łamliwe. Op
  • 1944 r. - ''Nawet przy 1 ppm fluorku w wodzie pitnej występowały objawy przewlekłego zatrucia bydła, koni i owiec” (Moules, GR, „Zanieczyszczenie wody. Badania i podsumowanie aktualnej literatury” 1944 r.).
  • W 1981 r. w Japońskiej Akademii Dentystycznej Kanagawa, dr. K. Ishida przeprowadził badania, które wykazały, że fluorek już w stężeniu równym 1 ppm w wodzie zakłóca w organizmie wytwarzanie kolagenu. A jak wiadomo, kolagen to jedno z najważniejszych i najczęściej występujących w organizmie białek. Stanowi jeden z głównych składników skóry, ścięgien, mięśni, chrząstki, kości i zębów! Fluorek powoduje rozkład kolagenu, a co za tym idzie - szereg chorób związanych z jego niedoborem takich jak min. osteoporoza czy rak kości.
  • W dniu 21 lipca 1990 r. Chuck Filippini zabrał swą ośmioletnią córeczkę do dentysty, gdzie wykonano u niej zabieg z użyciem fluorku. Po dwóch godzinach dziecko się rozchorowało, a już po trzech dniach nie żyło! Dziwnym trafem, w tym samym roku Amerykański Związek Dentystów opublikował komunikat prasowy, w którym przekonywano że tu cytat: ''fluoryzacja wody pitnej jest najbezpieczniejszą, najskuteczniejszą i najbardziej oszczędną metodą służby zdrowia zwalczającą próchnicę zębów''.
  • 20 stycznia 1979 r. w New York Times ukazał się następujący artykuł (fragment): ''Ława przysięgłych Sądu Najwyższego Stanu Nowy Jork przyznał rodzicom trzyletniego chłopca z Brooklynu odszkodowanie w wysokości 750.000 dolarów. Chłopczyk w czasie swej pierwszej w życiu wizyty u dentysty, w miejskiej przychodni dentystycznej, otrzymał śmiertelną dawkę fluorku, następnie niemal przez pięć godzin nikt się nim nie zajął w poczekalni przychodni dziecięcej oraz w Szpitalu Brookdale, mimo że jego matka błagała o pomoc. Chłopczyk popadł w śpiączkę i zmarł.''.W artykule podano, że dentysta nie stwierdził u chłopca próchnicy zębów, przekazał go więc asystentce. Ta posmarowała zęby dziecka fluorowym żelem, ale ''zapomniała'' mu powiedzieć, by wypluł wszystko po wypłukaniu ust. Dziecko jednak wszystko połknęło i po pięciu godzinach, wijąc się z bólu, zmarło. (Dzieci do szóstego roku życia nie potrafią w zasadzie odpowiednio kontrolować refleksów przełykania).
       W tym samym roku Terry Leder stwierdziła na piśmie, że w 1969 r. pracowała jako asystentka pewnego dentysty, który polecił wykonać zabieg z fluorkiem u małego dziecka, które natychmiast dostało konwulsji i zmarło. Zdaniem Terry Leder fluorowy żel – mający przyjemny smak, żeby dzieci nie protestowały - zawiera 10.000 ppm fluorku i jest pozostawiany na zębach przez około pięć minut. Przed końcem tegoż roku w Melbourne, w Australii zmarło inne dziecko po połknięciu sześciu tabletek z fluorkiem.
  • W niemieckim magazynie Stern ukazał się w 1978 r. ilustrowany zdjęciami reportaż z tureckiej wioski Kizilcaoern.
    ''Dzieci, młode dziewczęta, a nawet jedyny w tej wiosce koń, wszyscy mają brązowe zęby - pisał Stern. Trzydziestoletni mężczyźni z przygarbionymi plecami snują się z trudem po ulicy, pomagając sobie laskami. Kobiety w czwartym miesiącu ciąży rodzą martwe dzieci. Czterdziestolatki wyglądają jak starcy...
    Zarówno mężczyźni jak i kobiety cierpią tutaj na przedwczesne starzenie się. W okresie między trzydziestym i czterdziestym rokiem życia na ich twarzach pojawiają się zmarszczki, mięśnie stają się znacznie słabsze i zaczynają się trudności z chodzeniem''.

    Tutejszy dentysta jako pierwszy zaczął podejrzewać zatrucie. Powiadomił o tym Klinikę Uniwersytecką w Eskisehir, a wszczęte przez nią badania wykazały, że wszyscy mieszkańcy wioski cierpią na choroby kości: zgrubienie kostek, sztywność stawów, nadmierną produkcję tkanki kostnej. Stern kontynuuje:
    ''Dr Yusuf C. Ozkan oraz jego współpracownicy z Katedry Medycyny Uniwersytetu Eskisehir podejrzewają, że wszystkie te cierpienia powoduje wysoka zawartość fluorku w tutejszej wodzie...W sąsiednich wioskach, gdzie woda pitna pochodzi z innego źródła, ogólny stan zdrowia jest normalny. Lekarze twierdzą, że zawartość fluorku w wodzie wynosi 5.4 ppm''. 
    Identyczne zjawiska zaobserwował w pewnej wiosce na Sycylii dr. Frada z Uniwersytetu w Palermo. Przyczyny tego dopatrywał się on w zawartości fluorku, rzędu 5 ppm (5 mg/litr), w miejscowej wodzie. W niektórych regionach Indii i Chin, gdzie również obserwuje się naturalną wysoką zawartość fluorku w wodzie, mieszkańcy cierpią na fluorozę i choroby reumatyczne. Przedwcześnie występuje u nich uwiąd starczy i umierają przed osiągnięciem 50 roku życia. Gdy ktoś upadnie, jego kości pękają, jakby były ze szkła.
Tego jest o wiele, wiele więcej, ale uważam że cały ten artykuł jest jednym wielkim dowodem na to, że fluor jest trujący i nie powinno się go stosować w żadnym wypadku.


PODSUMOWANIE

Mam nadzieję, że te argumenty są dla was wystarczające i zaraz pójdziecie do łazienki i z hukiem wyrzucicie pastę z fluorem do kosza. Jeśli dalej się upieracie - wasza sprawa. Nikogo do niczego nie zmuszam. Zdaję sobie sprawę, że oprócz fluoru istnieje także tysiąc tysięcy innych czynników wpływających negatywnie na zdrowie. Nie napisałem tego artykułu po to, aby siać strach wśród ludzi. Ja pragnę ich jedynie uświadomić i pomóc im lepiej zadbać o zdrowie swoje i bliskich. To my sami musimy się o nie troszczyć! W przeciwnym razie ''zatroszczy'' się o nie mafia farmaceutyczna. 


Nie oszukujmy się. Przemysłowi farmaceutycznemu nigdy, powtarzam - NIGDY nie będzie zależeć na zdrowiu ludzi, a jedynie na własnych interesach. Nie będę nawet tutaj pisał, co sądzę o tym całym ohydnym procederze, bo musiałbym użyć zbyt wielu niecenzuralnych słów.


Moja rada jest prosta jak budowa cepa - unikajcie past z fluorem i w miarę możliwości ograniczajcie jego spożywanie. Oszczędzicie sobie dzięki temu wielu kłopotów ze zdrowiem i duchowością.


Osobiście mogę wam polecić pastę domowej roboty z sodą oczyszczoną i wodą utlenioną. Soda oczyszczona wybieli szkliwo i odświeży oddech, a woda utleniona zabije bakterie. Spróbujcie sami, chyba że już tak robicie.


Na koniec przeczytajcie poniższy cytat. Potem możecie wyciągnąć wnioski...


NIE POZWÓLMY SIĘ TRUĆ!!!





9 komentarzy:

  1. Gratuluje świadomości i lekkiego pióra :)
    Znalazłem Cię dzięki profilowi "odkrywamy zakryte" i widzę, że spędzę tu trochę czasu.
    Powodzenia w dalszym odkrywaniu :)
    Co do fluoru to nie używamy go już od ponad roku (mam 32 lata) 1/32 życia to dość mało...ale dobrze, że się budzę. Szokiem jest to w jaki sposób działa nasza planeta. Musimy mieć siłę, aby wiedzieć i widzieć i zmieniać... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję że doceniasz moją pracę. :) Fluor to trucizna i dobrze że to pojąłeś. Niby późno, ale jak to mówi pewne przysłowie: ''Lepiej późno niż wcale''.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. W jaki sposób pozbyć się fluoru z wody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłem coś takiego:

      Pierwszy sposób:

      Gotujemy wodę troszkę dłużej i większość gazów się ulatnia.

      Drugi sposób:

      Nabieramy wody do dużej, np. 5-litrowej butli i odstawiamy na 2 dni. Butelkę zakręcamy nieszczelnie, tak by gazy mogły ujść swobodne. Po dwóch dniach mamy doskonałą wodę mineralną.

      Usuń
    2. Fluor tak nie ucieknie, mylisz z chlorem.... Sprawdź zanim coś napiszesz następnym razem.

      Usuń
  4. Przy okazji, czy ma pan profil na FB?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam. Przesyłam link: https://www.facebook.com/marek.michalak.1614

      Usuń
  5. Niestety nie mogę otworzyć wiadomości na temat szyszynki. Mogę prosić link?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo. :)

      http://wstroneswiadomosci.blogspot.com/2017/07/szyszynka-kompendium-wiedzy.html

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń

TOP 10