D jak Depresja - sprzymierzeńcy którzy pomogą ci pokonać Mrocznego Jeźdźca - cz. 1

Witam was ponownie po kolejnej przerwie. Bez zbędnej zwłoki przejdę do meritum - poruszymy tutaj temat choroby którą można już określić niemal mianem pandemii. Jest to depresja, którą ja nazywam ''Mrocznym Jeźdźcem''. Pod wpływem całego wachlarza czynników które za chwilę tutaj omówimy ta paskudna choroba zniewala naszego ducha, umysł i ciało. Masz wrażenie jakby wszystko w tobie płakało. Cały świat wydaje się szary, nijaki, paskudny. Na temat takich chorób mam dużo do powiedzenia, gdyż sam mam na tej płaszczyźnie niemałe doświadczenie. Oj niemałe. Nieraz już widziałem osoby zatrute depresją i ich niemoc. Słuchanie ich historii, często bardzo przykrych, otwarłem szeroko oczy na pewne sprawy. Zauważyłem przy tym, jak bardzo ograniczone i jednocześnie szkodliwe jest podejście medycyny konwencjonalnej do tego tematu. Wielu psychiatrów uważa że wystarczy nafaszerować chorego chemią i po sprawie. Co z tego, że duża część tych lekarstw jest nieprzebadana, nieskuteczna a wręcz toksyczna! Na przykład taki metylofenidat (który istnieje pod nazwą Ritalin) jest sklasyfikowany na równi z... amfetaminą i metaamfetaminą! To nie są żarty. Ten ''lek'' ma działanie podobne do kokainy. Zobaczcie sami (link). A potem takim z przeproszeniem GÓWNEM faszerujemy młode dzieci, często zupełnie niepotrzebnie. Jak o tym pomyślę, to krew mnie zalewa. Postanowiłem jednak nie siedzieć bezczynnie i porządnie się doinformować. Owocem tego jest ten artykuł. Przejdźmy więc do rzeczy...


Mroczny Jeździec Depresja... W dzisiejszych czasach zbiera wyjątkowo obfite żniwo... Nie oznacza to jednak że jest niepokonany...


Sprzymierzeniec nr. 1: Niacyna i reszta witamin z grupy B.

Witaminy z grupy B przypominają dobrze zgrany zespół. Wspólnie są w stanie zdziałać najwięcej. Postanowiłem jednak wyszczególnić tutaj jedną, szczególną witaminę - jest nią witamina B3, czyli niacyna pod postacią kwasu nikotynowego. Powiedzcie szczerze - z czego składa się człowiek? Z lekarstw? Zdecydowanie NIE! Składa się z witamin, minerałów, aminokwasów i masy innych elementów i uzupełnienie ich niedoborów gwarantuje człowiekowi zdrowie. Faszerowanie chemią zwyczajnie mija się z celem (w każdym razie na pewno nie mafii farmaceutycznej, ooo nie). Na początek wspomnę o niacynie, gdyż jest najważniejsza (co nie oznacza że inne nie są ważne!) w zwalczaniu Mrocznego Jeźdźca ze wszystkich witamin B-kompleks.

Nikotynamid to prekursor dinukleotydu nikotynoamidoadeninowego (NAD+ i NADP), bez którego nie może zajść reakcja wytwarzania tetrahydrobiopteryny. Ta zaś jest kofaktorem hydroksylazy fenyloalaninowej – enzymu katalizującego przekształcanie fenyloalaniny do tyrozyny oraz enzymu hydroksylazy tyrozynowej, który przekształca z kolei tyrozynę do l-dopy będącej bezpośrednim prekursorem dopaminy. Badania na szczurach dowiodły że niedobór niacyny powoduje zmniejszenie poziomu dopaminy w OUN. Niacyna łączy się z receptorem GABA-A w miejscu zwanym receptorem benzodiazepinowym. Jego agoniści to min. estazolam, diazepam, lorazepam i alprazolam. Są to leki anksjolityczne (czyli po prostu przeciwbólowe). Łącząc się z receptorem GABA-A, zwiększają jego powinowactwo do kwasu gamma-aminomasłowego, nasilając neurotransmisję hamującą. Tym samym pobudliwość neuronów zostaje obniżona, co korzystnie wpływa na różnego rodzaju lęki, nerwice i depresję (dotyczy to min. hipokampu i ciała migdałowatego). Dochodzi do poprawy nastroju i redukcji szalejącego stresu. 

Nikotynamid wspiera przekaźnictwo serotonergiczne. Braki niacyny powodują zachwianie równowagi metabolicznej tryptofanu, przez co zbyt duża jego ilość przetwarzana jest do kinureniny. W efekcie dochodzi do wyczerpania rezerw serotoniny. 

Ale to nie wszystko. NAD+ reguluje również pobudzenie komórek nerwowych. Pełni on bowiem rolę substratu cyklicznej ADP-rybozy, wewnętrznej cząsteczki sygnałowej biorącej udział w inicjacji wypływu jonów wapnia z magazynów wewnątrzkomórkowych. Warunkuje on plastyczność synaps (szczególnie w hipokampie), co wpływa na zdolności uczenia się i zapamiętywania informacji. 

Niacyna znana jest także ze swoich właściwości przeciwzapalnych (co w depresji jest bardzo istotne!). Hamuje wydzielanie i obniża działanie cytokin zapalnych takich jak IL-1-beta, TNF-alfa oraz IL-8 i LTB4. Te dwie ostatnie promują migrację neutrofilów do tkanki objętej stanem zapalnym. Witamina B3 pobudza receptor GPR109A, aktywując białko jądrowe PPAR-gamma, które pełni rolę regulatora ekspresji genów hamującego postęp stanu zapalnego.

No ale jak to? Głupiutka witamina miałaby dorównać nowoczesnej medycynie. Odpowiadam bez wahania - tak. Niacyna wraz z witaminami C, E, A, beta karotenem i selenem doskonale chroni przed atakiem wolnych rodników powodujących stany zapalne będące jedną z głównych przyczyn depresji. Wchłanianie niacyny poprawia obecność innych witamin z grupy B-kompleks, a także niezastąpiona witamina C i chrom (który notabene także zwalcza depresję i stres). Wrogowie witaminy B3 to z kolei: alkohol, kawa, herbata, cukier, azotan sodu (saletra, powszechny składnik każdej wędliny), leki (sulfonamidy, tabletki nasenne, estrogeny, antybiotyki czy środki antykoncepcyjne, długotrwałe zażywanie izoniazydu, leku przeciwgruźliczego), a także choroba Hartnupów objawiająca się pogorszonym wchłanianiem jelitowym i nerkowym tryptofanu (z niego powstaje niacyna), oraz niedobory którychkolwiek członków z grupy B (bez nich nie może dojść do syntezy tryptofanu z niacyny)

Aby wzmocnić jej zbawienne działanie na układ nerwowy, można łączyć ją nie tylko z witaminami B-kompleks, ale także z koenzymem Q10, miłorzębem dwuklapowym (Ginko biloba) czy Gotu Kolą (Centella asiatica, wąkrota azjatycka). 

Niejaki dr. Abram Hoffer (1917 - 2009) z wielką skutecznością leczył pacjentów niacyną ze schizofrenii, depresji, alkoholizmu i różnych nerwic. Ba! Wyleczył on nawet współzałożyciela AA Billa W. (Williama Griffitha Wilsona) z ciężkiej depresji i poważnego wycięczenia dawką 3000 mg niacyny dziennie. Już po kilku tygodniach choroba ustąpiła! Później Wilson zachwycony skutecznością niacyny podawał ją 30 swoim kolegom przez pół roku i również uzyskał znakomite rezultaty:


– 10 osób doświadczyło powrotu do zdrowia w około tydzień
– 10 osób na powrót do zdrowia czekało ok. miesiąc
– pozostałe 10 osób nie odczuło wyraźnej poprawy zdrowia
Wspaniałe, prawda? Niesamowita skuteczność! Później Wilson napisał trzy małe książeczki w latach 1965 - 71 opisujące masę innych przypadków wyleczeń dzięki niacynie i rozesłał je do klubów AA, prosząc aby rozpowszechniać tą wiedzę wśród chorych. Sztywni lekarze medycyny konwencjonalnej zignorowali jednak te prośby, no bo jak głupia witamina ma równać się z nowoczesnymi lekami? Niewątpliwie doszło tu również do konfliktu interesów, gdyż jak powszechnie wiadomo, psychiatria to prawdziwa żyła złota dla Big Pharmy. Ignorancja, głupota i pazerność na kasę - to największe bolączki tego świata.
Błagam was, nie słuchajcie tego bzdurzenia mass mediów o zagrożeniach związanych z przedawkowaniem witamin! Ileż to osób zabiły te witaminy, hm? Gdzie jakieś rzetelne badania potwierdzające tą pustą paplaninę? Dajcie mi namiary na ludzi którym witaminy zabiły kogoś bliskiego. Kochani! Ilość zgonów spowodowanych witaminami można W PORYWACH policzyć na palcach jednej ręki. Niech ci hipokryci wypowiedzą się łaskawie o liczbie zgonów spowodowanych statynami, lekami IPP, chemioterapią, wadliwymi szczepionkami bądź psychotropami! Tego już załgana telewizja nie raczy poruszyć. Gwarantuję że wyszłaby z tego siedmiocyfrowa liczba... 
Nie oznacza to jednak, że witaminy można stosować byle jak, byle kiedy i w dowolnej ilości! Każda rzecz niewłaściwie stosowana może wyrządzić krzywdę!
Nieżyjący już doktor Hoffer jest autorem ponad 20 książek i ponad 600 prac naukowych! Zalecenia dr. Hoffera odnośnie witamin B-kompleks to przynajmniej 3 do 5 razy dziennie podczas posiłków.

Objawami niedoborów niacyny są min:

- biegunki
- bezsenność
- choroby skórne
- osłabienie mięśni, a nawet paraliż
- otępienie, dezorientacja, pogorszenie pamięci
- wysoki cholesterol
- pelagra (nazwa ''niacyna'' wywodzi się właśnie od jej przeciwpelagrycznego działania)

Dr. Saul zaleca następującą taktykę:

Pierwszy dzień - 25 mg rano, 25 mg po południu i 25 mg na wieczór.
Drugi dzień - 50 mg rano, 25 mg po południu i 25 mg na wieczór.
Trzeci dzień - 50 mg rano, 50 mg po południu i 25 mg na wieczór.

I tak dalej... 

Podczas suplementacji niacyną możesz w pewnej chwili doświadczyć tzw. flusha (czytaj flasza). Dochodzi wtedy do zaczerwienienia policzków, uszu, szyi, ramion czy rąk w połączeniu z uderzeniem gorąca i lekkim pieczeniem. Spokojnie, to nic złego. Flush trwa przeważnie od 30 minut do godziny i nie powoduje żadnego uszczerbku na zdrowiu. Jeśli więc chcesz uniknąć tego uczucia, dr. Hoffer zaleca zmianę kwasu nikotynowego na nikotynamid, gdyż tylko ten pierwszy powoduje flusha (Uwaga! Doktor Hoffer mówi że średnio w 1 na 100 przypadków również nikotynamid powoduje wystąpienie flusha). Oprócz tego nikotynamid bardziej obciąża wątrobę. Są też inne osoby na uniknięcie tego problemu - stosuj niacynę na pełny żołądek lub w połączeniu z witaminą C (jej ilość powinna co najmniej dwukrotnie przewyższać dawkę niacyny). Również pewne leki psychotropowe i aspiryna redukują flusha, lecz osobiście odradzam takie połączenia.

Przy długotrwałym stosowaniu niacyny może dojść do zaburzeń pracy wątroby, lecz dr. Abram Hoffer stwierdza że ten skutek uboczny można zniwelować biorąc dwie łyżki stołowe lecytyny dziennie (o niej powiemy sobie w następnych częściach). Według badań Abrama Hoffera śmiertelna dawka niacyny dla ZDROWEGO człowieka o wadze 75 kg wynosi... 375 gramów! Nie ma więc takiej opcji, aby ktoś był w stanie się nią zabić!

Źródła: https://neuroexpert.org/wiki/niacyna-witamina-b3/
Wylecz się sam - megadawki witamin - Andrew Saul
http://www.doctoryourself.com/

Polecam wam zakupić książkę pt. ''Niacyna w leczeniu''. To prawdziwa skarbnica cennych informacji odnośnie niacyny.

Tiamina (B1) podobnie jak witamina B12 uczestniczy w budowie osłon mielinowych neuronów i umożliwia przenoszenie impulsów nerwowych. Usuwa z organizmu szkodliwe metabolity uszkadzające układ nerwowy i serce. Zwalcza psychozy u alkoholików związane z odstawieniem trunków procentowych. Ludzie z nadmiarem alkoholu zawsze mają ciężkie niedobory tej witaminy. Według Andrew Saula potrzebują jej nawet od 25 do 65 mg dziennie. Hamuje też zaburzenia myślenia spowodowane niektórymi lekami i polepsza sprawność umysłową oraz pobudza łaknienie. Jeśli masz braki tej witaminy, pojawia się nerwowość, patologiczna utrata wagi i rośnie ryzyko depresji, pojawia się oczopląs, zaburzenia pamięci i spadek koncentracji. Powodem jest tutaj nadmierne gromadzenie się kwasu pirogronowego i mlekowego. Bogate w tiaminę są min. szparagi, nasiona lnu, brukselka, zielony groszek, jęczmień i nasiona słonecznika, brunatny ryż, ziemniaki i spirulina.

Pozwolę sobie na małą dygresję o alkoholu - gdy enzymy trawienne odpowiedzialne za neutralizację alkoholu już nie wyrabiają, do akcji wkracza wtedy tzw. mikrosomalny system utleniania alkoholu (MEOS) odkryty w latach 80. XX wieku. Pochłania on niczym odkurzacz przeciwutleniacze, dlatego też alkoholicy cierpią zazwyczaj na poważny niedobór tych substancji, co prowadzi to stanów zapalnych organizmu i całej palety chorób (od marskości wątroby, przez choroby serca i nowotwory, aż do depresji). Podkreślam po raz kolejny, że depresja wiąże się ze stanami zapalnymi organizmu, także jeśli chcesz zwalczyć depresję - rzuć alkohol! Jeśli już masz pić duże ilości procentów - pij wraz z pożywną żywnością i najlepiej wieczorem, ponieważ enzymy są wtedy najaktywniejsze. W oddzielnym artykule poruszę to zagadnienie.

Stężenie tiaminy zmniejsza się pod wpływem stosowania furosemidu (ciekawostka - jest on pochodną kwasu antranilowego - witaminy L1, prekursora tryptofanu!), leku moczopędnego przepisywanego osobom z niewydolnością mięśnia sercowego. Przewlekły stres, inihbitory pompy protonowej (IPP) teina (kofeina z herbaty) i dieta obfitująca w cukier również uszczupli rezerwy tiaminy. 

Stosowanie tiaminy (a konkretnie pirofosforanu tiaminy, czyli kokarboksylazy) wraz z glikozydami naparstnicy może nasilić ich działanie. Z kolei produkty metaboliczne tiaminy mogą niszczyć cyjanokobalaminę.

Niewielką ilość antywitaminy B1 (czyli neopirytiaminy) zawiera min. skrzyp polny i ryż. Z kolei enzym tiaminaza zawarty w surowych rybach słodkowodnych i ostrygach prowadzi do rozkładu tiaminy, a herbicyd klomazon i metsulfuron metylu prowadzi do inhibicji tej witaminy, tak samo jak metronidazol (lek przeciwpasożytniczy i przeciwbakteryjny)

Towarzystwo innych witamin B-kompleks, nieodżałowanej witaminy C, witaminy E, manganu i magnezu poprawi wchłanialność tiaminy.

Tiaminy praktycznie nie sposób przedawkować ze względu na jej słabą wchłanialność z układu pokarmowego.

Źródłami tiaminy są min. ziemniaki, mniszek lekarski, dzika róża (jest w niej również mnóstwo witaminy C!), brunatny ryż i drożdże.

Źródła: https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=780
https://neuroexpert.org/wiki/tiamina-witamina-b1/
http://ferretta.pl/dieta/witaminy/witamina-b1/
http://repozytorium.p.lodz.pl/bitstream/handle/11652/1518/Antywitaminy_wrogowie_przyjaciele_Katarzynska_2016.pdf?sequence=1&isAllowed=y

Przejdźmy do ryboflawiny. Oznaczana jest na produktach symbolem E101. Ryboflawina odpowiada za przekształcanie witamin B6 i B12 w ich aktywne formy. Pomaga w utrzymaniu prawidłowego pH organizmu i bierze udział w syntezie hemoglobiny i kortyzolu. Jest odporna na podgrzewanie i działanie kwasów mineralnych, lecz nie potrafi się oprzeć promieniowaniu UV. Jej niedobór jest najbardziej szkodliwy dla wzroku.

Co niszczy witaminę B2? Klasycznie - nadmiar kawy, alkoholu, leki psychotropowe, środki antykoncepcyjne i niektóre konserwanty.

Źródła witaminy B2 to: wątróbka wieprzowa (2,98 mg na 100 g), tłuste ryby, orzechy włoskie, drożdże piwowarskie, fasola czy kasza jaglana. 

Nie sposób nie wspomnieć też tutaj o kwasie pantotenowym (jest on tak naprawdę mieszaniną kwasu pantotenowego, pantenolu i panteiny), czyli witaminie B5. Bierze ona udział w syntezie witamin A i D. W badaniach na szczurach kwas pantotenowy chronił ich wątroby przed szkodliwym działaniem tetrachlorometanu (czterochlorku węgla) i zapobiegał peroksydacji lipidów. Podnosi on także poziom glutationu. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że witamina B5 wchodzi w skład tzw. koenzymu A, który odpowiada za ponad 100 reakcji metabolicznych w organizmie! Mało z was zna pewnie fakt, że koenzym A umożliwia wyprodukowanie z cholesterolu tzw. pregnenolonu, który daje początek hormonom płciowym i hormonom nadnerczy. Ten koenzym (wraz z pirofosforanem tiaminy, kwasem liponowym, NAD+ i FAD) daje początek całemu szlakowi mewalonowemu, dzięki któremu może dojść do syntezy skwalenu, cholesterolu i koenzymu Q10 (zapobiega on utlenianiu się lipidów, obniża ilość białka CRP i zwiększa on poziom witamin A, C i E). Popatrzcie na poniższy obrazek, gdzie macie w uproszczeniu przedstawione dla jak wielkiej ilości hormonów jest on prekursorem:



Spójrzcie jak istotną rolę odgrywa ten można powiedzieć ''hormon-matka''. Oprócz tego pregnenolon jest prekursorem dwóch neurosteroidów:

  1. Siarczanu pregnenonolu (odpowiada przede wszystkim za poprawę pamięci i koncentracji, działa przeciwdepresyjnie i uspokajająco)
  2. Allopregneneolonu (odpowiada za wzrost ilości neuronów, zmniejsza stan zapalny, ogranicza śmierć komórek organizmu i jest modulatorem działania kwasu γ-amininomasłowego – GABA).
Tutaj dowiecie się więcej: http://ewaburzynska.pl/zrozumiec-hormony-cz-1-pregnenolon/

Mała dygresja - niski poziom pregnenolonu często wiąże się także z niskim poziomem witaminy A! Zanim sięgniesz po pregnenolon należy uzupełnić niedobory wszystkich mikroelementów i zlikwidować stany zapalne. Nie rób tego na własną rękę, lecz pod kontrolą lekarza! Pamiętaj że jest to hormon, a z nimi trzeba postępować bardzo ostrożnie.

Kwas pantotenowy nie jest toksyczny dla organizmu w nadmiarze, jego przedawkowanie wiąże się co najwyżej z ''rewelacjami'' żołądkowymi. Andrew Saul bierze codziennie 25 mg kwasu pantotenowego, choć spotkałem się z ostrzeżeniami że już dawka 10 mg może być zbyt duża. Jak to jednak bywa z zaleceniami spożycia witamin - są one wprost ŚMIESZNIE niskie.

Kwas pantotenowy może być syntetyzowany przez bakterie jelitowe. Trudno doprowadzić do jego braków, ponieważ jest bardzo rozpowszechniony w żywności. Lepiej jednak dmuchać na zimne...

Źródła: https://pl.wikipedia.org/wiki/Koenzym_A
http://bonavita.pl/witamina-b5-wlasciwosci-zapotrzebowanie-niedobor-i-wystepowanie

A teraz malutki przerywnik z humorem:




Jeśli chodzi o pirydoksynę (B6) - mass media często straszą problemami neurologicznymi podczas przedawkowania tej witaminy. Są to choćby drętwienia i mrowienia kończyn, które jednak występują dopiero przy dawkach rzędu 2000 do 5000 mg! Bardzo rzadko obserwowano takie przypadki już przy ilości 500 mg, a to i tak setki razy więcej niż żałośnie niskie RDA w wysokości 2 mg (a niektórzy nie wyrabiają nawet takiej normy!). Dodam jeszcze że te objawy szybko ustępują, a jeśli bierzemy ją wraz z innymi witaminami B-kompleks to już w ogóle nie mamy się czego obawiać, gdyż równowaga pomiędzy witaminami będzie wyrównana. 

Niedobór aktywnej formy pirydoksyny, czyli P5P (fosforanu pirydoksalu) prowadzi do podwyższonego poziomu markera stanu zapalnego CRP (białka C-reaktywnego, białka ostrej fazy). Nie muszę chyba tłumaczyć, że stan zapalny prowadzi do rozwoju depresji? Dla zainteresowanych:


Norma, czyli wartość prawidłowa białka CRP powinna mieścić się w przedziale 0,08 do 3,1 mg/l, jednak u palaczy, osób otyłych, z nadciśnieniem tętniczym może wynosić <10 mg/l.
CRP powyżej 3,1 (chociaż wartość nawet do 5 mg/l nie musi się wiązać z żadnym schorzeniem) do 10 mg/l z bardzo dużym prawdopodobieństwem wiąże się z obecnością reakcji zapalnej (najczęściej spowodowanej zakażeniem) w organizmie.

CRP < 40 mg/l – oznacza łagodne zapalenia, infekcje wirusowe, ciążę.
CRP < 200 mg/l – oznacza infekcje bakteryjne.
CRP < 500 mg/l – pojawia się w przypadku ciężkich zakażeń bakteryjnych i oparzeń.


Podwyższone CRP wiąże się często ze toczącym się stanem zapalnym organizmu, ale po za tym może on sygnalizować chorobę nowotworową, cukrzycę typu 2, niewydolność nerek, bądź też zwiększone ryzyko chorób sercowo-naczyniowych (jednak tutaj stosuje się inne kryteria). Nie będę się teraz zagłębiał w to zagadnienie. Omówię to na koniec serii. Dla zainteresowanych wrzucam artykuł: https://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/badania/badanie-crp-co-to-jest-i-kiedy-wykonuje-sie-badanie-crp-interpretacja-aa-T1FQ-Sj7e-XhdF.html 

PS: W tym artykule można się doszukać informacji że statyny i fibraty zbijają CRP nawet o 20 - 30%. Dobrze wam radzę - trzymajcie się z daleka od tych ekhmm... ''leków''. Sieją one w organizmie prawdziwe spustoszenie, a korzyści z ich stosowania nie ma praktycznie wcale!

Wracamy do witaminy B6.

Pirydoksyna pomaga również zaopatrywać komórki nerwowe w glukozę. 

Ponadto enzym przekształcający l-dopę do aktywnej dopaminy (l-dopa dekarboksylaza) jest zależny od aktywnej formy pirydoksyny (P5P). Niedobór pirydoksyny, to niedobór dopaminy, a niedobór dopaminy = depresja. Proste. O bezsenności już nawet nie wspominam... 

Koniecznie trzeba również nadmienić że braki witaminy B6 wiążą się z nieprawidłowym metabolizmem tryptofanu (o którym będzie mowa w dalszej części wpisu). Tryptofan ma wówczas skłonność przekształcania się wtedy to kinureniny, co powoduje niedobór serotoniny i melatoniny. Wiadomo że natychmiast dopada człowieka bezsenność, nerwowość, otumanienie, przygnębienie i w końcu depresja czy nerwica.

Poziom tej witaminy obniżają niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ) takie jak paracetamol czy ibuprofen, antybiotyki przeciw gruźlicy takie jak seromycyna, kwas walproinowy (tzw. Depakina) czy fenytoina (Dilantin) powodują szybszy rozpad tej witaminy. Do niskiego poziomu tej witaminy doprowadza również teofilina, lek przeciwko POChP i astmie oskrzelowej. Z drugiej strony suplementacja witaminą B6 obniża stężenie fenytoiny i fenobarbitalu (leki przeciwpadaczkowe) w dawce powyżej 200 mg na dzień. Inne substancje obniżające poziom tej witaminy to: izoniazyd, cykloseryna, hydralazyna, kortykosteroidy, kortykotropina, cyklosporyna, doustne środki antykoncepcyjne i penicylamina

Na niedobory witaminy B6 narażają się osoby stosujące leki IPP, z niewydolnymi nerkami, pijące hektolitry alkoholu czy cierpiące na choroby autoimmunologiczne takie jak RZS, stwardnienie rozsiane i chorobę Leśniowskiego-Crohna. Jedzenie niedojrzałych nasion lnu również pogarsza wchłanianie pirydoksyny ze względu na zawartość jej antagonisty - linatyny, która łączy się z nią i tworzy tym samym nieprzyswajalne kompleksy.

Pirydoksyna obniża również skuteczność lewodopy stosowanej przy leczeniu choroby Parkinsona. 

Źródła: http://zdrowiebeztajemnic.pl/witamina-b6-wlasciwosci-zdrowotne-powinienes-o-niej-wiedziec/

No to przyszedł teraz czas na kwas foliowy. Badania wykazały że aż 40% osób owładniętych przez Mrocznego Jeźdźca mają niski poziom aktywnego kwasu foliowego. Powiedzmy więc trochę o jego aktywnej formie.

Badania wykazały że bioaktywny kwas foliowy w połączeniu z lekami SSRI sprawiał że stawały się one skuteczne. Stymuluje receptory serotonergiczne i angażuje się w produkcje serotoniny oraz dopaminy. Ale uwaga - tylko jej aktywna forma przekracza barierę krew mózg i dociera do OUN, czyli 5-MTHF (kwas lewomefoliowy). Stosowanie syntetycznego kwasu foliowego może mijać się z celem, gdyż mnóstwo ludzi ma mutację genu MTHFR uniemożliwiającą konwersję kwasu foliowego w jego aktywną formę. Kwas foliowy wraz z witaminą B12 uczestniczy w powstawaniu S-adenozylometioniny, o której wspomnę za chwilkę.

Kwas foliowy jest podatny na wysoką temperaturę i światło słoneczne.

Niedobory kwasu foliowego i witaminy B12 znacząco pogarsza syntezę serotoniny, noradrenaliny i dopaminy, przy jednoczesnym wzroście poziomu homocysteiny! Nasze DNA również może przy tym ucierpieć, gdyż kwas foliowy pomaga je naprawiać. 

Sprzymierzeńcami kwasu foliowego są oczywiście witaminy B-kompleks, kwas para-aminobenzoesowy, czyli witamina B10 (niezbędny do syntezy kwasu foliowego przez bakterie oraz rzecz jasna jak słońce - witamina C!

Pogorszenie jego wchłaniania są spowodowane nadmiarem alkoholu i stosowanie antykoncepcji, sulfonamidy będące antagonistami kwasu para-aminobenzoesowego, trimetoprym hamujący reduktazę kwasu foliowego w komórkach bakteryjnych, aminopteryna, pirymetamina, sulfasalazyna oraz metotreksat będący antagonistą kwasu foliowego. Blokuje on enzym odpowiedzialny za przekształcanie witaminy B9 do jej aktywnej formy. Stosowanie leków przeciwpadaczkowych (fenytoina, fenobarbital i prymidon) w połączeniu z kwasem foliowym wymaga kontroli lekarskiej, gdyż może on zaburzyć metabolizm tych leków, zaś one same pogarszają jej wchłanianie. Inni antagoniści kwasu foliowego to prontosil i sulfanilamid (leki bakteriostatyczne)

Źródłami kwasu foliowego jest min: chlorella, szpinak, sok pomarańczowy, nasiona strączkowe, drożdże, pomidory, szparagi, groch i brokuły.

Źródła: https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=479
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1810582/

Witaminę B12 polecam zażywać w formie metylokobalaminy (ze względu na możliwą mutację genu MTHFR!), dożylnie lub... donosowo! Zgadza się. Wydaje się że to kompletnie bez sensu, jednak zdaniem Andrew Saula to skuteczna metoda. Radzi on, aby tabletkę z 1000 mcg witaminy B12 rozgnieść między łyżkami i dodać do niej troszkę wody. Tak powstałą papkę należy wetrzeć do nosa przy pomocy palca lub szpatułki. Ważne aby tabletka zawierała jak najmniej substancji drażniących. 

B12 uczestniczy w budowie osłon mielinowych w mózgu (zaraz wyjaśnię o co dokładnie chodzi), chroniąc tym samym przed chorobami neurodegeneracyjnymi.

Niedobory witaminy B12 są łudząco podobne do choroby Alzheimera! Hamują się wówczas szlaki wytwarzania energii i metylacji co prowadzi do chronicznego zmęczenia, podwyższenia poziomu homocysteiny i depresji. Inne objawy braków tej witaminy to: neuropatia, osłabienie pamięci, dezorientacja, znerwicowanie, zaburzenia dwubiegunowe, napady niepokoju i strachu, rzadko także psychozy, rozbicie umysłowe, anemia megaglobastyczna (nie przyjmuj wtedy żelaza!) i notoryczne migreny. 

Senność i przewlekłe zmęczenie spowodowane jest niedostateczną produkcją erytrocytów transportujących tlen do calutkiego organizmu oraz zaburzeniami w produkcji neuroprzekażników. Te zadania należą właśnie do witaminy B12! Erytrocyty są przy tym wyjątkowo słabe i szybko się niszczą, powodując uwalnianie pigmentu bilirubiny nadającej skórze żółte zabarwienie. Przez braki tlenu w komórkach dochodzi do ich uszkodzeń, powodujących uczucie ''ciężkiej'' głowy oraz wrażenia jakby prąd przeszywał Twoje ciało.

Witamina B12 w połączeniu z kwasem foliowym są konieczne do metabolizmu grup jednowęglowych w wyniku którego powstaje SAM (S-adenozylometionina, znajdująca się w każdej komórce naszego ciała), przekazująca grupy metylowe, regulująca tym samym pracę układu nerwowego i nastrój, pomagając przy tym walczyć z nadmiernym poziomem stresu. Uczestniczy w syntezie fosfolipidów będących budulcem osłon mielinowych i receptorów komórkowych, a dodatkowo pomaga w syntezie i recyklingu dopaminy, serotoniny i noradrenaliny. Niedobory witamin z grupy B powodują hiperhomocysteinemię, a co za tym idzie - spadek poziom SAM.

Uwaga! Witamina B12 potrzebuje odpowiednio zakwaszonego żołądka, aby się przyswoić, dlatego też leki zobojętniające kwas żołądkowy (IPP) pogarszają jej wchłanianie. Brakuje wówczas glikoproteiny zwanej czynnikiem Castle'a produkowanej przez komórki okładzinowe żołądka, która odrywa ją od białek z którymi jest mocno związana (witamina B12 znajduje się głównie w produktach zwierzęcych) transportuje ją do jelita cienkiego. Czasami ludzie źle tolerują suplementację witaminą B12. Objawia się to zamgleniem umysłu i zmęczeniem. Powodem może być tutaj niedobór kwasu foliowego (B9) lub potasu. Warto tutaj wspomnieć że niedobór potasu może oznaczać także niedobór magnezu (o którym będę pisał w innej części). Pogorszenie wchłanianie tej witaminy spowodowane jest również zakażeniami pasożytniczymi, nadmiarem spożywanego alkoholu, uszkodzonymi jelitami, ekspozycja na podtlenek azotu (to tzw. gaz rozweselający), lekami przeciw cukrzycy (takimi jak metformina), chorobą Leśniowskiego-Crohna, celiakią czy wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego.

Obniżenie poziomu erytrocytów i podwyższone MCV (wskaźnik średniej objętości erytrocytów) wskazuje na niedokrwistość megaglobastyczną, a co za tym idzie - obniżony poziom witaminy B12 i B9 (chociaż powodem takiego stanu może być także niedoczynność tarczycy czy ostra niewydolność nerek). Należy wtedy wykonać badanie witaminy B12. I na odwrót - przy niedoborach witaminy B12, należy wykonać morfologię krwi.

Badając poziom witaminy B12 trzeba zwrócić uwagę na holotranskobalaminę (holoTC). Po dotarciu do krwiobiegu łączy się ona albo z haptokoryną, stając się nieaktywna, albo z transkobalaminą. Tylko po połączeniu z tym drugim białkiem przechodzi do formy aktywnej. Badania krwi uwzględniają zarówno biodostępną jej formę, jak i tą nieaktywną. Tymczasem forma biodostępna to jedynie ok. 40% całkowitej zawartości witaminy B12 w organizmie. Przekłamanie może nastąpić także przy wysokim poziomie kwasu foliowego i niskim poziomie miedzi. Wynik może więc być niemiarodajny. Inny sposób to zbadanie kwasu metylomalonowego, jednak zaburzenia czynności nerek mogą dać fałszywie dodatni poziom witaminy B12. Opinie lekarzy są tutaj również dosyć podzielone. Ponadto niełatwo znaleźć prywatną placówkę która takie badanie wykona (dlaczego mnie to nie dziwi?), a jego koszt jest dosyć wysoki. Normalny poziom tego kwasu wynosi 0.08 do 0.56 mmol/l. Jego nadmiar jest oznaką niedoborów tej witaminy.

Można także zbadać homocysteinę, ponieważ jej poziom jest tym wyższy, im większe są niedobory witaminy B12. Jednak cena tego badania jest również wysoka. Badania pokazują że aż 45-55% pacjentów ma wysoki poziom homocysteiny w surowicy krwi.

Andrew Saul mówi z kolei, że najbardziej miarodajne badania witaminy B12 polega na analizie płynu mózgowo-rdzeniowego. 

Witaminę B12 baaaardzo trudno przedawkować, szczególnie w dobie śmieciowej żywności i szalejącego stresu. A nawet gdy ją przedawkujecie, to i tak nic wam nie grozi, ponieważ jej nadmiar nie jest toksyczny! Lepiej nie zażywać jej wieczorem, ponieważ może nadmiernie pobudzić. Jeszcze jedno na koniec - spirulina zawiera ogrom różnych witamin, lecz nie witaminę B12 (w przeciwieństwie do chlorelli)!

Chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej? Zajrzyjcie proszę tutaj:

Źródła: file:///C:/Users/hp/Downloads/02_Kosmider%20(1).pdf
https://wylecz.to/badania-laboratoryjne/badanie-poziomu-witaminy-b12-jak-wykryc-niedobor-witaminy-b12/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15671130
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19388520


Oczywiście powyższe witaminy mają o wiele szersze spektrum działania, lecz skupiłem się tutaj głównie na kwestii naszej ''psyche'' (a konkretnie kwestii depresji i tym podobnych zaburzeń).

Podsumowując - witaminy B6, B9 i B12 są absolutnie niezbędne do prawidłowego metabolizmu homocysteiny, który chroni nas przed chorobami serca, udarami i właśnie nerwicą i depresją.

WSZYSTKIE witaminy z grupy B odgrywają niezwykle ważną rolę w zwalczaniu zaburzeń psychicznych, lecz pierwsze skrzypce gra tutaj bez wątpienia niacyna.

Nie opisałem tutaj innych witamin z rodziny B, takich jak cholina, inozytol i biotyna, ale postanowiłem skupić się na najbardziej istotnych jej przedstawicielach. Opiszę je w następnych artykułach z tej serii.

Najlepsze wyjście to suplementacja wszystkich witamin z grupy B. Poszukajcie dobrego preparatu i działajcie (warto skonsultować do z mądrym lekarzem!). Dawka jaką możecie przyjąć jest zależna od stopnia depresji i predyspozycji organizmu. Podzielcie ją na kilka części i stosujcie przez cały dzień. Radziłbym zainwestować w preparaty z aktywnymi formami witamin (np. P5P, folian czy metylokobalamina) ze względu na możliwą mutację genu MTHFR (do niego jeszcze powrócę!), dlatego wcześniej lepiej sprawdzić czy jej nie posiadasz. Przeczytajcie też dokładnie etykietę, by dowiedzieć się ile tabletek składa się na jedną dawkę. Może okazać się że na jedną dawkę składają się nie jedna a powiedzmy 3 - 4 tabletki. Warto mieć tego świadomość!

Jako ewentualne uzupełnienie przeczytajcie sobie ten artykuł: http://www.czytelniamedyczna.pl/2659,witaminy-z-grupy-b-naturalne-rlda-rola-w-organizmie-skutki-awitaminozy.html

No i nie zapomnijcie o książce ''Wylecz się sam - megadawki witamin'' Andrew Saula i jego stronie DoctorYourself.

Powtórzę tu jednak jeszcze raz - nie sugerujcie się zalecanym dziennym spożyciem witamin, gdyż te dawki są ustalane w porozumieniu z Big Pharmą! Nawet zdrowy człowiek potrzebuje nieraz wielokrotnie więcej witamin niż widnieje w zaleceniach RDA! Są one sztywne, zaniżone i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają one rzeczywistego zapotrzebowania ludzi!

Sprzymierzeniec nr. 2: Tryptofan

Tryptofan to tzw. aminokwas egzogenny, czyli nasz organizm nie potrafi go wytwarzać. Musi więc być dostarczany wraz z pożywieniem czy tego chcemy czy nie. Gwarantuję wam, że gdy będziecie mieli niedobory tryptofanu, to atak depresji, bezsenności czy innych problemów natury emocjonalnej (i nie tylko!) będzie już tylko kwestią czasu. Spytacie się pewnie ''a niby dlaczego?''. A dlatego że tryptofan jest prekursorem serotoniny (potrzebuje do tego witaminy C, pirydoksyny i magnezu), melatoniny i co ciekawe - również niacyny w stosunku 60 mg tryptofanu = 1 mg niacyny. Jest to więc malutka ilość. 

Ten aminokwas jest potrzebny nawet w syntezie rodopsyny, umożliwiającej prawidłowe widzenie (konkretnie są to 3 pochodne rodopsyny, wrażliwe na światło czerwone, zielone i niebieskie. Wpływa również na poziom neuroprzekaźników takich jak dopamina, noradrenalina i beta-endorfina (ich poziom rośnie po spożyciu posiłku bogatego w tryptofan). 

Tryptofan jest równie skuteczny w leczeniu depresji co imipramina (źródło). 58 pacjentom chorym na depresję podawano przez 3 tygodnie odpowiednio 6 gramów tryptofanu lub 150 mg imipraminy. Po trzech tygodniach okazało się że ten prosty aminokwas dorównał w skuteczności imipraminie. 

Zbyt duża podaż fruktozy powoduje przyczepianie się do niej tryptofanu, a co za tym idzie - jego gorszą przyswajalność.

Tryptofan podawany w formie preparatów zmniejsza wydolność psychofizyczną, lecz wywołuje uczucie odprężenia i spokoju. 
Nadmiar tryptofanu w osoczu krwi zostaje zredukowany przez enzym wątrobowy TDO do dwutlenku węgla, wody i ATP.
Z kolei enzym IDO znajdujący się na zewnątrz wątroby, na makrofagach i dendrytowych komórkach może rozkładać tryptofan także wtedy, gdy jego poziom jest niski. Jego działanie nasila się w stanach zapalnych, infekcjach HIV i normalnym procesie starzenia się organizmu. Procesy starzenia się organizmu powodują wzmożoną produkcję zapalnych cytokin takich jak czynnik nekrozy guza alfa i interferon alfa, w efekcie czego zostaje nasilona aktywność enzymu IDO. Spożywanie dużych ilości tryptofanu (4000 mg i więcej) na niewiele się jednak zda, gdyż wraz z wzrostem poziomu tryptofanu, wzrasta również poziom TDO, co wiąże się z tym, że i tak nie dojdzie do syntezy większej ilości serotoniny. Brak suplementacji jest jednak jeszcze gorszy, ponieważ jego ''kolega'' IDO nie zważa na poziom tryptofanu i degraduje go mimo jego małej rezerwy.

Tryptofan i jego metabolit 5-HTP chcąc dostać się do bariery krew-mózg musi walczyć z innymi, neutralnymi aminokwasami, ponieważ dzieli z nimi tą samą ścieżkę transportową. Spożycie dużej ilości węglowodanów ułatwi jednak tryptofanowi to zadanie. Dlaczego? Już tłumaczę. Zwiększone wydzielanie insuliny przyśpieszy wydalanie z moczem waliny, leucyny i izoleucyny rywalizującej z tryptofanem. Z kolei spożycie dużej ilości białka utrudni to zadanie, dostarczając do organizmu wyżej wymienionych rywali. Nie polecam więc łączenia produktów wysokobiałkowych z suplementacją tryptofanem. W badaniach na szczurach duże dawki pirydoksyny ograniczyły katabolizm tego aminokwasu w wątrobie dzięki inhibicji enzymu TDO. Niestety nie potwierdzono tego na ludziach, ale i tak warto suplementować się tą witaminą. Pirydoksyna pomaga walczyć z tryptofanowymi metabolitami kinureniny, które mogą ''przepychać się'' z tryptofanem, a ponadto suplementacja tym aminokwasem zwiększa także zapotrzebowanie na pirydoksynę. 
Nie należy łączyć tryptofanu z antydepresantami (SSRI, NARI, SNRI, TLPD, czyli trójcykliczne leki przeciwdepresyjne i inhibitorami MAO takimi jak moklobemid) i lekami zawierającymi lit. To samo dotyczy się linezolidu (antybiotyk!), tramadolu (opioidowy lek przeciwbólowy i selektywny inhibitor SNRI), sibutraminy (lek hamujący łaknienie, selektywny inhibitor noradrenaliny, serotoniny i dopaminy) i dziurawca zwyczajnego, gdyż mogą zadziałać zbyt synergicznie. Stosowanie hormonów sterydowych i antykoncepcji hormonalnej również jest przeciwwskazaniem do stosowania tryptofanu. Suplementacji tryptofanem należy zaniechać podczas nowotworów, hipoglikemii, sklerodermii (in. twardzizna - to choroba reumatyczna o podłożu immunologicznym powodująca twardnienie skóry, tkanki podskórnej oraz innych tkanek miękkich w wyniku nadmiernego gromadzenia się w nich kolagenu), rzadkoskurczu, przy prowadzeniu samochodów i innych czynnościach wymagających dużej koncentracji (tryptofan w dużych dawkach powoduje senność i pogarsza koncentrację) oraz podczas ciąży i karmienia piersią. Kuracja tym aminokwasem powinna trwać nie dłużej niż 2 - 3 miesiące, po czym należy zrobić około miesiąc przerwy.

Dużo tryptofanu zawierają pestki dyni (576 mg/100 g), soja (575 mg/100 g), ser Mozarella (571 mg/100 g), cielęcina (415 mg/100 g) i pierś z kurczaka (404 mg/100 g), ale także tuńczyk (335 mg/100 g) oraz otręby owsiane (mniej więcej tyle samo co tuńczyk).

Andrew Saul stwierdza, że pięć porcji fasolki, kilka garści nerkowców lub kilka porcji sera dostarczy nam 1.000–2.000 mg tryptofanu, co będzie miało taki sam efekt jak zażycie pigułki antydepresanta typu Prozac czy Paxil. Dr. Różański zaleca dawkę od 500 do 3000 mg w zależności od stopnia depresji. Można go zażywać tuż przed snem lub przed posiłkami. Więcej informacji w poniższym źródle oraz książce ''Wylecz się sam - megadawki witamin''.

Źródła: http://myalgan.pl/uploads/pdf/tryptofan.pdf


Postanowiłem, że na tryptofanie skończę ten artykuł. Przeczytajcie go sobie na spokojnie i wypróbujcie podane przeze mnie metody. Pamiętajcie aby zawsze skonsultować się przy tym z dobrym, uczciwym lekarzem (a z tym jest czasami naprawdę ciężko!). Opieram się na książkach i artykułach w których są odpowiednie odnośniki do źródeł. Nie chcę wprowadzać was w błąd. Dołożyłem wszelkich starań, aby informacje tu zawarte były jak najbardziej klarowne i przydatne.

W dalszych częściach omówię inne bardzo ważne czynniki w leczeniu depresji jak min. równowaga kwasów tłuszczowych omega-3 i 6, stan flory bakteryjnej jelit i wiele innych. Na koniec omówimy dokładnie czym w ogóle jest ta depresja (opowiem choćby o ''cytokinowej hipotezie depresji''), co ją powoduje i jaka jest skuteczność antydepresantów (nie napawa to raczej optymizmem!). Podam też dokładnie źródła jakimi się posługiwałem.

Życzę wam powodzenia w walce z Mrocznym Jeźdźcem! Czołem kochani!


Na pohybel Mrocznemu Jeźdźcowi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP 10